BORUCIAK: https://www.youtube.com/@NaruciakPlusINSTAGRAM: https://instagram.com/naruciak/ŹRÓDŁO - https://player.pl/playerplus/programy-online/kuchenne-rewol
'Kuchenne rewolucje'. Magda Gessler odwiedziła restaurację 'Dzika róża', którą prowadzą Ewa i Michał. Restauratorka szybko zauważyła, że właścicielka ma problem z zaakceptowaniem siebie.
Restauracja Zamkowa, Świdwin [MENU, CENY] kadr z programu Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler / TVN Kuchenne Rewolucje w Restauracji Zamkowa w Świdwinie zaliczyć trzeba, niestety, do nieudanych. Po dwóch latach po metamorfozach Magdy Gessler, pani Anna, właścicielka "Zamkowej" zdecydowała, że zamyka interes.
Kuchenne rewolucje (TV Series) Dzika róza/Szynk u Fojermana (2019) Company Credits. Showing one company credit Dzika róza/Szynk u Fojermana (TV Episode) Details
"Kuchenne rewolucje" Gospoda/Dzika Swinia (TV Episode 2015) Magdalena Gessler as Self. Menu. Movies. Release Calendar Top 250 Movies Most Popular Movies Browse Movies
Kuchenne rewolucje (TV Series 2010– ) - Movies, TV, Celebs, and more Menu. Movies. S19.E3 ∙ Dzika róza/Szynk u Fojermana March 14, 2019. Add a plot. Rate.
. Gubin to niewielka miejscowość w województwie lubuskim, położona w pobliżu granicy z Niemcami. Niedaleko miejskiego cmentarza mieściła się restauracja Gospoda, zarządzana przez Beatę. Początkowo gości tu nie brakowało, zarówno miejscowych, jak i turystów z Niemiec. Choroba szefowej kuchni spowodowała jednak pogorszenie jakości podawanych potraw. Właścicielka nie była w stanie sama poradzić sobie z zarządzaniem restauracją i wpadła w kłopoty finansowe. Konieczna była pomoc Magdy Gessler. Dane adresoweDzika Świnia(dawniej Gospoda)ul. Pułaskiego 15466-620 Gubin ZAMKNIĘTE NA STAŁE Dzika Świnia – podsumowanie Kuchennych Rewolucji Rewolucja w Gubinie ujawniła wiele problemów. Złe nawyki i brak organizacji wymagały zdecydowanego działania. Ciężki charakter właścicielki i jej osobiste trudności nie ułatwiały pracy Magdzie Gessler. Restauratorka nie poddała się jednak łatwo i pomogła Beacie wyjść na prostą. Mimo sukcesu finałowej kolacji, Magda Gessler po powrocie do Dzikiej Świni nie była całkiem zadowolona ze smaku podanych jej dań. Dała jednak Beacie szansę, niestety lokal wkrótce został zamknięty. Nazwa przed Kuchennymi RewolucjamiGospodaNazwa po Kuchennych RewolucjachDzika ŚwiniaWynik rewolucjiUdanaStatus restauracjiNieczynnaOdcinek12Sezon12Emisja w telewizji19 listopada 2015 r.
Alkoholizm to poważna choroba. Przekonała się o tym Magda Gessler, która przybyła do Gubina na jedną ze swoich rewolucji. W miejscowości na pograniczu Polski i Niemiec przyjrzała się restauracji Gospoda. Okazało się, że właścicielka ma problemy z piciem. Czy restauratorce udało się stworzyć smaczną knajpkę i pomóc pani Beacie? We wczorajszym odcinku Kuchennych rewolucji Magda Gessler zmierzyła się z podwójnym problemem. W Gubinie odwiedziła restaurację Gospoda. Początkowo knajpka prosperowała dobrze, bo właścicielka Beata, która nie miała pojęcia o gotowaniu, znalazła wyśmienitą kucharkę Elę. Ela niestety zachorowała i musiała opuścić Gospodę. Jej obowiązki przejęła Beata i doszło do katastrofy kulinarnej, której zapobiec mogła tylko Magda Gessler. Uważna restaurotatorka od początku zauważyła, że Beata ma poważny problem ze sobą. Przepytała pracowników i szydło wyszło z worka. Beata rzadko przychodzi do restauracji, a jak już jest to w niej pije! Magda wiedziała, że sposób na uratowanie Gospody jest tylko jeden - albo Beata zapisze się na spotkania Anonimowych Alkoholików, albo rewolucji nie będzie. Beata niechętnie zgodziła się na warunek Gessler. Rewolucja mogła się rozpocząć. Gospoda zmieniła nazwę na Dzika Świnia, w której serwuje się dania z dziczyzny. Miała być to gratka dla niemieckich turystów. Po 4 tygodniach Gessler wróciła do Gubina. Beata przyznała, że przestała pić i uczęszcza na spotkania AA. Niestety w programie najważniejszy jest smak potraw, a tego zabrakło. Chociaż Dzika Świnia nie dostała rekomendacji, Magda Gessler odniosła jednak sukces w walce z alkoholizmem! Zobacz:Gessler chwali się brzuchem na Instagramie!
Kilka razy do roku do małej, drewnianej chaty z niebieskimi oknami, stojącej tuż przy cerkwi w Rzepniku przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Z karimatami i śpiworami, bo warunki w chacie panują raczej polowe – w ofercie nocleg we wspólnej sali i jedna działająca łazienka. Ale chętnych i tak nie brakuje, bo w przyjeździe do tej wsi pod Krosnem nie o wygody chodzi. W tej drewnianej chacie, a raczej w otaczających ją lasach i łąkach, odbywają się od lat nietypowe warsztaty kulinarne. Ich organizator, etnobotanik i profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego Łukasz Łuczaj, najpierw zabiera uczestników do lasu i na łąki, gdzie wszyscy zbierają dziko rosnące rośliny, bulwy i kwiaty, a potem wspólnie przygotowują z nich posiłki. W menu każdych warsztatów – najbliższe zaplanowane są na wrzesień – znajdują się potrawy, których głównym składnikiem są dzikie owoce, liście i kłącza, dostępne o danej porze roku. To dla przykładu czyściec błotny, pokrzywa, żywokost, czosnek niedźwiedzi, miodunka, jasnota, topinambur. Wyliczać można jeszcze długo, bo to dopiero początek całkiem sporej listy dziko rosnących produktów, z których uczestnicy warsztatów gotują zupy, czy smażą placki. - Zainteresowanie warsztatami jest naprawdę duże – mówi nam Łukasz Łuczaj. - W Rzepniku pojawiają się zdecydowanie różni ludzie. Jedni przyjeżdżają do nas raz, innych gościmy nawet kilkakrotnie. W warsztatach dzikiego gotowania biorą udział zarówno pracownicy supermarketów, jak i dobrzy kucharze. Podróżnicy, artyści i naukowcy – wylicza organizator. Żeby przekonać się, z jakimi wrażeniami wracają do domów, wystarczy przeczytać wpisy na kilku kulinarnych blogach, których autorzy na własnej skórze przetestowali warsztaty dzikiego gotowania. Teraz tłumaczą, do czego można dodać jasnotę czy gwiazdnicę gajową. Z zapałem opowiadają, jak smakuje tajska zupa z ostrożeniem, placki z żywokostem, czy frytki z czyśćca błotnego. I właściwie wszyscy bez wyjątku dodają - to była przygoda. Kulinarne eksperymenty Polaków Dla osób, z którymi rozmawiałem o warsztatach Łukasza Łuczaja, ich powodzenie to dowód na kilka kulinarnych rewolucji, których jesteśmy świadkami. Po pierwsze – jesteśmy coraz bardziej świadomi tego, co ląduje na naszym talerzu. Nie od razu muszą to być dziko rosnące rośliny czy kwiaty, ale przynajmniej produkty wytworzone w ekologicznych gospodarstwach, pochodzące od zaufanych dostawców, a nie z magazynów dużych sieci supermarketów. Po drugie – otworzyliśmy oczy na świat. Coraz częściej i dalej podróżujemy, a z wojaży przywozimy przepisy, przyprawy i inne produkty, które odważnie dodajemy do naszego domowego menu. I po trzecie – gotowanie i zdrowe odżywianie stało się zwyczajnie modne. Chętnie eksperymentujemy w kuchni, stosując nietypowe diety czy właśnie, wykorzystując pomijane do tej pory produkty. - Polacy rzeczywiście są bardziej świadomi tego, po co sięgają ze sklepowych półek. Zaczęliśmy zwracać uwagę na etykiety, skład produktów. Unikamy barwników, konserwantów, a wybieramy zdrowe, ekologiczne produkty – mówi nam dietetyk Paulina Kruk. A skąd popularność warsztatów dzikiego gotowania? - Ich uczestnicy z pewnością chcą spróbować czegoś nowego, zdrowego. Są zwyczajnie ciekawi jak smakują zioła i dziko rosnące rośliny. To dowód na to, że chętniej eksperymentujemy – dodaje Kruk. Jeść jak ludzie pierwotni Takim dietetycznym eksperymentem wydaje się stosowanie diety paleo, inaczej nazywana dietą ludzi pierwotnych. Jej pochodzenie zawdzięczamy dr. Lorenowi Cordainowi, dietetykowi z Uniwersytetu Stanowego w Colorado, który opierając się na wiedzy o tym, co jedli nasi odlegli przodkowie opracował zasady diety dostosowanej, jego zdaniem, do naszych genetycznych uwarunkowań i potrzeb organizmu. A ten (zdaniem Cordaina) cierpi, ponieważ dostarczamy mu coraz więcej wysoko przetworzonych produktów, co jest prostą drogą do kolejnych chorób cywilizacyjnych – choćby cukrzycy i otyłości. Według zaleceń diety paleo powinniśmy wyrzucić z jadłospisu przede wszystkim wszystkie przetworzone produkty, a do tego zboża, nabiał i cukier. Zamiast tego w menu powinny znaleźć się głównie produkty wysokobiałkowe – mięsa (w tym dziczyzna) i podroby, owoce morza i ryby plus warzywa i owoce niezawierające skrobi. Wszystko w naturalnej postaci, żeby jak najbardziej zbliżyć się do tego, co jadł człowiek pierwotny, zanim jeszcze z łowcy stał się hodowcą. Dieta zdobywa rzesze zwolenników, ale w środowisku medycznym nie brakuje opinii, że może być szkodliwa dla zdrowia. Przede wszystkim z uwagi na dominującą pozycję mięsa, które dodatkowo może być zanieczyszczone chorobotwórczymi mikrobami. Duże kontrowersje wzbudza również jedna z odmian diety paleo (tzw. raw paleo), według której wszystkie produkty powinny być spożywane na surowo, w tym również mięso. Łukasz Łuczaj: - Ja promuję głównie jedzenie dzikiego zielska, a nie dziczyzny. Dzikich zwierząt jest za mało, żeby wszyscy z tego korzystali. Zielska na sałatkę czy zupę, nie zabraknie. Proponuję strategie mieszane. Listki z pola, owoce z lasu lub zarośli, ale kalorie raczej od dobrego ekologicznego rolnika. W pożywieniu pochodzącym z dzikich zwierząt mało jest kalorii i trzeba by się albo namęczyć, albo wybić wszystkie ryby i sarny w okolicy. Surowe mięso szkodzi? A co z kwestią jedzenia surowego mięsa? Z jednej strony od lat w menu mamy przecież tradycyjny tatar, ale z drugiej strony nie brakuje opinii, że jedzenie surowego mięsa jest po prostu niezdrowe. Dietetycy i lekarze tłumaczą, że jedząc surowe mięso, możemy zarazić się wieloma bakteriami (chodzi o salmonellę i bakterię coli - red.), których uniknęlibyśmy, poddając mięso obróbce termicznej, podczas której te bakterie są niszczone. Specjaliści stanowczo odradzają zwłaszcza spożywanie surowej wieprzowiny, bo to stwarza ryzyko zarażenia włosieniem lub tasiemcem uzbrojonym. Ten pierwszy pasożyt może doprowadzić nas nawet do śmierci. Z kolei tasiemiec uzbrojony wyniszcza organizm – może spowodować anemię, a gdy larwy zagnieżdżą się w mózgu, mogą uszkodzić nasz układ nerwowy. Paulina Kruk: - Surowe mięso może zawierać bakterie i pasożyty niebezpieczne dla naszego zdrowia. Możemy sobie jedynie zaszkodzić, a nie pomóc. Ryzyko jest naprawdę spore. Nie powinniśmy też opierać naszego jadłospisu na monotematycznych dietach. To również może być niebezpieczne. Najlepiej stosować zróżnicowane metody, dostarczać organizmowi wszystkich niezbędnych składników. - Prawda leży pośrodku. Czyste, surowe mięso to wspaniały pokarm. Zawiera nawet witaminę C i choćby z tego powodu jedli je Eskimosi – mówi nam Łukasz Łuczaj. - Ale, no cóż, czasem zdarzają się mniejsze lub większe problemy z jakimiś bakteriami, czy pasożytami zawartymi w mięsie. Dlatego osobiście nie polecam np. spożywania surowego mięsa świń i dzików, choć na przykład w regionie Dali w Yunnan w Chinach jada się surową świninę – tłumaczy etnobotanik i dodaje: - Osobiście na surowo jadam tylko wołowinę, ale znam osoby, które bardziej eksperymentują. Owady są pyszne Eksperymentem w gastronomii wciąż pozostaje jedzenie owadów. Opinia ta dotyczy przynajmniej naszej części świata, bo już naukowcy z Meksyku pokusili się o skatalogowanie gatunków owadów, które trafiają na stoły w formie kulinarnych przekąsek i wyszło im, że owady (w sumie 1,7 tys. gatunków – red.) zjadane są przez mieszkańców ponad stu krajów. Może dlatego, że są bogate w białko i nienasycone kwasy tłuszczowe. - A niektóre są po prostu pyszne – przekonuje Łukasz Łuczaj. Na własnym podniebieniu będzie można sprawdzić to w Łodzi, gdzie pod koniec lipca otwarty został bar "Insekt". W menu zupy, kanapki, przekąski, desery i drinki. W wersji tradycyjnej lub z dodatkiem owadów – koników polnych, świerszczy, larw mącznika, termików i szarańczy. - Insekty są suszone, hermetycznie zapakowane i już wcześniej poddane obróbce termicznej. Wszystkie mają atest Unii Europejskiej. Sprowadzamy je z Francji, z hurtowni, która zaopatruje w suszone owady zdecydowaną większość europejskich restauracji serwujących insekty – opowiada Magdalena Tsikampoungoui, właścicielka baru "Insekt". Jej mąż pochodzi z Kongo i to on przygotował autorskie menu z owadami, które małżeństwo serwuje w barze. - Przy układaniu menu Rene wracał pamięcią do smaków swojego dzieciństwa – opowiada Magdalena. Sam pomysł na bar z insektami w menu narodził się podczas spotkań z przyjaciółmi. A koniki polne i świerszcze mogą być tylko początkiem, a raczej przystawką. Rene i Magda mają w planach serwowanie dań z dodatkiem skorpionów. Na razie do swojego pomysłu muszą jeszcze przekonać urzędników sanepidu, którzy zakwestionowali jadłospis z szarańczą. Właściciele muszą dostarczyć przetłumaczone na język polski dokumenty potwierdzające pochodzenie i wyniki badań, które przeszły przygotowane do zjedzenia owady.
Magda Gessler od lat odmienia los restauracji w Polsce. Kliknij w zdjęcie, żeby przejść do galerii. Przesuwaj kolejne slajdy gestem lub strzałką /Sylwia Dąbrowa/PolskaPress/ilustracyjne„Kuchenne Rewolucje”, które możemy oglądać w telewizji od 2010 roku, to prawdziwy fenomen. Nowy sezon już 3 marca 2022 roku o Cały czas rośnie liczba restauracji w Polsce, które pomyślnie przeszły metamorfozę pod okiem Magdy Gessler. Wśród nich znajdują się te serwujące kuchnię gruzińską, kresową czy rybną. Przyjrzeliśmy się najciekawszym z nich. Spis treściKliknij w przycisk, aby zobaczyć adresy najciekawszych restauracji, które przeszły rewolucję pod okiem Magdy GesslerNajciekawsze restauracje po „Kuchennych Rewolucjach” w PolsceNajlepsze restauracje po „Kuchennych Rewolucjach” w PolsceZobacz adresy restauracji w Polsce po „Kuchennych Rewolucjach"Kiedy nowy sezon „Kuchennych Rewolucji”? „Kuchenne Rewolucje”, prowadzone przez znaną restauratorkę Magdę Gessler, emitowane są na antenie telewizji TVN od marca 2010 roku. Dla wielu lokali to duża szansa nie tylko na przetrwanie, ale na nowe życie i rozwinięcie biznesu. Czasem trzeba dodać restauratorom odrobiny otuchy i pobudzić ich do działania, innym razem Magda Gessler rozwiązuje konflikty w zespołach lub pokazuje, w jaki sposób należy zmienić proponowaną kuchnię. Wiele z tych miejsc po rewolucji zmienia nie tylko wygląd, ale też profil, menu, sposób zarządzania i w przycisk, aby zobaczyć adresy najciekawszych restauracji, które przeszły rewolucję pod okiem Magdy GesslerNajciekawsze restauracje po „Kuchennych Rewolucjach” w PolsceGaumarjos - WarszawaJednym z najciekawszych lokali po „Kuchennych Rewolucjach” jest Gaumarjos, restauracja gruzińska z Warszawy. Lokal znajduje się na Ursynowie, a rewolucja została przedstawiona w 13 odcinku 6 sezonu programu. Właścicielami restauracji są Liana i David Gamtsemlidze, którzy oboje mają wykształcenie artystyczne. Ich twórcze podejście widać również w lokalu, który jest kolorowy i radosny. Wystrój współgra z artystyczną osobowością. Właściciele przyznają, że była to rewolucja zawodowa i miała również wpływ na polepszenie ich życia prywatnego. Po ponad 10 latach od emisji programu restauracja wciąż cieszy się dużą popularnością. W szczególności goście chcą wypróbować gruzińskich chinkali, które Magda Gessler upodobniła wyglądem do kobiecych Syrenka - UstkaRestauracja Syrenka w Ustce pokazana była w 4 odcinku 5 sezonu programu. Znana jest obecnie z podawania ryb i posiłków przyrządzanych na ich bazie. Aktualnie menu zmienia się sezonowo. Magda Gessler zaproponowała do menu gołąbka z dorszem, strogonowa z dorsza i placek z dorszem wywodzący się z kuchni portugalskiej. Popularna restauratorka obdarowała też właściciela lokalu własną wędzarnią. Usytuowana była przed lokalem i wciąż jest wykorzystywana do przygotowywania ryby. Aktualnie zamysł „Kuchennych Rewolucji” kontynuowany jest w lokalu Sardynka Ustecka. Porażka restauracji po „Kuchennych Rewolucjach”. Dlaczego je zamknięto?Pączki od Magdy Gessler jeszcze droższe niż rok temu. Cena powala! Ziemia Brańska GospodaZiemia Brańska Gospoda z Brańska to miejsce odmienione w 11 odcinku 16 sezonu. Dorota Puchalska tworząca gospodę prowadzi lokal z kuchnią na każdą kieszeń. Ma być smacznie i domowo. Po „Kuchennych Rewolucjach” do oferty gastronomicznej wszedł sexy schab według pomysłu Magdy Gessler. Schab nadziewany słoniną wędzoną i kiełbasą zapiekany z dodatkiem ziół podawany z babką ziemniaczaną i sosem Niezłe Kino w GdyniBistro Niezłe Kino w Gdyni przeszło rewolucję pod okiem Magdy Gessler w maju 2021 roku. W lokalu można poczuć ducha kinematografii. Na ścianach widnieją wizerunki znanych aktorów, a menu nawiązuje do nich wprost. Wśród specjałów znaleźć można gulasz cielęcy Bogusława Kobieli, sałatkę Kaliny Jędrusik czy też krem z kukurydzy Jennifer Lopez. Najlepsze restauracje po „Kuchennych Rewolucjach” w PolsceKarczma Nałęczowska w Nałęczowie„Kuchenne Rewolucje” w Nałęczowie gościły w 2011 roku. Do dzisiaj klienci zachwalają menu lokalu. Magda Gessler wprowadziła do karty dań dziczyznę, ryby i grzyby. Wśród potraw można znaleźć np. gołąbki z mięsa daniela. Maciej Musiał otworzył klubokawiarnię. Zobacz najciekawsze restauracje gwiazd TOP 10. Najpiękniejsze restauracje w Polsce. Te wnętrza zachwycają!Zobacz adresy restauracji w Polsce po „Kuchennych Rewolucjach"Kliknij w zdjęcie, żeby przejść do galeriiRestauracja Absynt w Nowym TarguW Nowym Targu znajduje się restauracja Absynt. Jej wystrój ma zachęcać do odpoczynku w gronie rodziny lub przyjaciół. Po „Kuchennych Rewolucjach” do menu wprowadzono łopatkę jagnięcą z grillowanymi warzywami i pieczonymi ziemniakami według przepisu Magdy Gessler oraz deser lodowy będący wariacją na temat smaków Podhala. Marylin Bar w StraszynieW Straszynie Magda Gessler odmieniła restaurację One Way na Marilyn Bar. Menu nawiązuje do kuchni amerykańskiej, do aktorki Marilyn Monroe oraz właścicielki lokalu, pani Kasi. W karcie dań znajduje się między innymi:Marilyn steak, chrupiące skrzydełka, krem kukurydziany Bigosu Czar w ŻyrardowieBigosu Czar w Żyrardowie od kwietnia 2021 roku zaprasza gości na dania w nowej odsłonie. Po „Kuchennych Rewolucjach” w menu zagościły tradycyjne potrawy kuchni polskiej. Smakoszom oferowane są np. golonkowy czwartek, rosslonik i gołąbki. Restauracja Twoja Kolejka w ŁodygowicachW Łodygowicach pod Bielskiem mieści się restauracja Twoja Kolejka prowadzona przez Andrzeja i Paulinę. Nazwę wzięła od pobliskiego przejazdu kolejowego. Lokal cieszył się dużą popularnością i z czasem został poszerzony o kolejną salę. W Twojej Kolejce można spróbować specjałów wymyślonych przez Magdę Gessler. Oferują sztufadę z polędwicy i słoninki z dzika z prawdziwkami, galaretkę piwną z rodzynkami, miodem oraz bitą śmietaną i w DziałdowieLokal BarVioli po rewolucji zyskał więcej koloru i zaskakuje barwnymi daniami. Premiera odcinka programu z jego udziałem odbyła się w listopadzie 2021. Nazwa lokalu została wzięta od imienia właścicielki. W menu oferowane są czernina z kluchami, klopsy wieprzowo-wołowe w sosie z czarnuszką i kotlet szwajcarski z szynką i serem. Kuchnia smakuje jak domowa. Kiedy nowy sezon „Kuchennych Rewolucji”?Już 3 marca 2022 roku rusza kolejny sezon programu kulinarnego „Kuchenne Rewolucje”. To już 24 sezon popularnego show stacji TVN. Tym razem Magda Gessler odwiedzi takie miejsca jak pizzeria „DaviOli” w Krzeszycach, restauracja „Calabria” w Olsztynie, pub „Masters” serwujący domową kuchnię z Inowrocławia. Smakosze egzotycznych smaków mogą śledzić odcinki zmieniające restaurację kuchni wietnamskiej „Zielony Nosorożec” w Białymstoku. Zobacz inne tematy kulinarne ze Strony Kuchni:Roślinna kuchnia miłości. Mamy przepisy na walentynkową kolacjęTakie pączki smażyły nasze babcie!Blowek otwiera wirtualną restaurację. Popularny youtuber stawia na burgeryKolacja dla zakochanych. Sprawdź przepisy na wyjątkową okazjęPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Kilka razy do roku do małej, drewnianej chaty z niebieskimi oknami, stojącej tuż przy cerkwi w Rzepniku przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Z karimatami i śpiworami, bo warunki w chacie panują raczej polowe – w ofercie nocleg we wspólnej sali i jedna działająca łazienka. Chętnych i tak nie brakuje, bo w przyjeździe do tej małej wsi pod Krosnem nie o wygody chodzi. W tej drewnianej chacie z niebieskimi oknami, a raczej w otaczających ją lasach i łąkach odbywają się od lat nietypowe warsztaty kulinarne. Ich organizator, etnobotanik i profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego Łukasz Łuczaj, najpierw zabiera uczestników właśnie do lasu i na łąki, gdzie wszyscy zbierają dziko rosnące rośliny, bulwy i kwiaty, a potem wspólnie przygotowują z nich posiłki. W menu najbliższych warsztatów – zaplanowanych na kwiecień tego roku – znajduje się w sumie kilkanaście potraw, których głównym składnikiem są dzikie owoce, liście i kłącza. Dokładniej czyściec błotny, pokrzywa, żywokost, czosnek niedźwiedzi, miodunka, jasnota, topinambur. Wyliczać można jeszcze długo, bo to dopiero początek całkiem sporej listy dziko rosnących składników, z których uczestnicy warsztatów gotują zupy, czy smażą placki. - Zainteresowanie warsztatami jest naprawdę duże – mówi nam Łukasz Łuczaj. - W Rzepniku pojawiają się zdecydowanie różni ludzie. Jedni przyjeżdżają do nas raz, innych gościmy nawet kilkakrotnie. W warsztatach dzikiego gotowania biorą udział zarówno pracownicy supermarketów, jak i dobrzy kucharze. Podróżnicy, artyści i naukowcy – wylicza organizator. Żeby przekonać się z jakimi wrażeniami uczestnicy wracają do domów, wystarczy przeczytać wpisy na kilku kulinarnych blogach, których autorzy na własnej skórze przetestowali warsztaty dzikiego gotowania. Teraz tłumaczą do czego można dodać jasnotę czy gwiazdnicę gajową. Z zapałem opowiadają, jak smakuje tajska zupa z ostrożeniem, placki z żywokostem, czy frytki z czyśćca błotnego. I właściwie wszyscy bez wyjątku dodają - warsztaty w Rzepniku to kulinarna przygoda. Kulinarne eksperymenty Polaków Dla osób, z którymi rozmawiałem o warsztatach Łukasza Łuczaja, ich powodzenie to dowód na kilka kulinarnych rewolucji, których jesteśmy świadkami. Po pierwsze – jesteśmy coraz bardziej świadomi tego, co ląduje na naszym talerzu. Nie od razu muszą to być dziko rosnące rośliny czy kwiaty, ale przynajmniej produkty wytworzone w ekologicznych gospodarstwach, pochodzące od zaufanych dostawców, a nie z magazynów dużych sieci supermarketów. Po drugie – otworzyliśmy oczy na świat. Coraz więcej i dalej podróżujemy, a z wojaży przywozimy przepisy, przyprawy i inne produkty, które odważnie dodajemy do naszego domowego menu. I po trzecie – gotowanie i zdrowe odżywianie stało się zwyczajnie modne. Chętnie eksperymentujemy w kuchni, stosując nietypowe diety czy właśnie wykorzystując pomijane do tej pory produkty. - Polacy rzeczywiście są bardziej świadomi tego, po co sięgają ze sklepowych półek. Zaczęliśmy zwracać uwagę na etykiety, skład produktów. Unikamy barwników, konserwantów, a wybieramy zdrowe, ekologiczne produkty – mówi nam dietetyk Paulina Kruk. A skąd popularność warsztatów dzikiego gotowania? - Ich uczestnicy z pewnością chcą spróbować czegoś nowego, zdrowego. Są zwyczajnie ciekawi jak smakują zioła i dziko rosnące rośliny. To właśnie dowód na to, że chętniej eksperymentujemy – dodaje Kruk. Jeść jak ludzie pierwotni Takim dietetycznym eksperymentem wydaje się stosowanie diety paleo, inaczej nazywana dietą ludzi pierwotnych. Jej pochodzenie zawdzięczamy dr Lorenowi Cordainowi dietetykowi z Uniwersytetu Stanowego w Colorado, który opierając się na wiedzy o tym, co jedli nasi odlegli przodkowie opracował zasady diety dostosowanej, jego zdaniem, do naszych genetycznych uwarunkowań i potrzeb organizmu. A ten (zdaniem Cordaina) cierpi, ponieważ dostarczamy mu coraz więcej wysoko przetworzonych produktów, co jest prostą drogą do kolejnych chorób cywilizacyjnych – choćby cukrzycy i otyłości. Według zaleceń diety paleo powinniśmy wyrzucić z jadłospisu przede wszystkim wszystkie przetworzone produkty, a do tego zboża, nabiał i cukier. Zamiast tego w menu powinno znaleźć się głównie produkty wysokobiałkowe – mięsa (w tym dziczyzna) i podroby, owoce morza i ryby plus owoce i warzywa niezawierające skrobi. Wszystko w naturalnej postaci, żeby jak najbardziej zbliżyć się do tego, co jadł człowiek pierwotny, zanim jeszcze z łowcy stał się hodowcą. Dieta zdobywa rzesze zwolenników, ale w środowisku medycznym nie brakuje opinii, że może być szkodliwa dla zdrowia. Przede wszystkim z uwagi na dominującą pozycję mięsa, które dodatkowo może być zanieczyszczone chorobotwórczymi mikrobami. Duże kontrowersje wzbudza również jedna z odmian diety paleo (tzw. raw paleo), według której wszystkie produkty powinny być spożywane na surowo, w tym również wymieniane już mięso. Łukasz Łuczaj: - Ja promuję głównie jedzenie dzikich rosnących roślin, a nie dziczyzny. Dzikich zwierząt jest za mało, żeby wszyscy z tego korzystali. Zielska na sałatkę czy zupę, nie zabraknie. Proponuję strategie mieszane. Listki z pola, owoce z lasu lub zarośli, ale kalorie raczej od dobrego ekologicznego rolnika. W pożywieniu pochodzącym z dzikim zwierząt mało jest kalorii i trzeba by się albo namęczyć, albo wybić wszystkie ryby i sarny w okolicy. Surowe mięso szkodzi? A co z kwestią jedzenia surowego mięsa? Z jednej strony od lat w menu mamy przecież tradycyjny tatar czy carpaccio, ale z drugiej strony nie brakuje opinii, że jedzenie surowego mięsa jest po prostu niezdrowe. Dietetycy i lekarze tłumaczą, że jedząc surowe mięso możemy zarazić się wieloma bakteriami (chodzi o salmonellę i bakterię coli - red.), których uniknęlibyśmy poddając mięso obróbce termicznej, podczas której te bakterie są niszczone. Specjaliści stanowczo odradzają zwłaszcza spożywanie surowej wieprzowiny, bo to stwarza ryzyko zarażenia włosieniem lub tasiemcem uzbrojonym. Ten pierwszy pasożyt może doprowadzić nas nawet do śmierci. Z kolei tasiemiec uzbrojony wyniszcza organizm – może spowodować anemię, a gdy larwy zagnieżdżą się w mózgu mogą uszkodzić nasz układ nerwowy. Paulina Kruk: - Surowe mięso może w sobie zawierać bakterie i pasożyty niebezpieczne dla naszego zdrowia. Możemy sobie jedynie zaszkodzić, a nie pomóc. Ryzyko jest naprawdę spore. Nie powinniśmy też opierać naszego jadłospisu na monotematycznych dietach. To również może być niebezpieczne. Najlepiej stosować zróżnicowane metody, dostarczać organizmowi wszystkich niezbędnych składników. - Prawda leży jest pośrodku. Czyste, surowe mięso to wspaniały pokarm. Zawiera nawet witaminę C i choćby z tego powodu jedli je Eskimosi – mówi nam Łukasz Łuczaj. - Czasem zdarzają się mniejsze lub większe problemy z jakimiś bakteriami, czy pasożytami zawartymi w mięsie. Dlatego osobiście nie polecam np. spożywania surowego mięsa świń i dzików, choć na przykład w regionie Dali w Yunnan w Chinach jada się surową świninę – tłumaczy etnobotanik i dodaje: - Osobiście na surowo jadam tylko wołowinę, ale znam osoby które bardziej eksperymentują. Owady są pyszne Eksperymentem w gastronomii wciąż pozostaje jedzenie owadów. Opinia ta dotyczy przynajmniej naszej części świata, bo już naukowcy z Meksyku pokusili się o skatalogowanie gatunków owadów, które trafiają na stoły w formie kulinarnych przekąsek i wyszło im, że owady (w sumie 1,7 tys. gatunków – red.) zjadane są przez mieszkańców ponad stu krajów. Może dlatego, że są bogate w białko i nienasycone kwasy tłuszczowe. - A niektóre są po prostu pyszne – przekonuje Łukasz Łuczaj.
dzika świnia kuchenne rewolucje